Pisanie bloga w obozie bazowym pod Piramidą Carstensza - wysokość 4200 m n.p.m.Marka: Samsung
Model: Galaxy Tab Active 8.0

Z uśmiechem (i niechęcią) wspominam czasy, gdy wszystkie zapiski robiłam w notatniku, a dopiero potem, po wyprawie, pracowicie je przepisywałam na komputer. Teraz wszystko stało się prostsze - od razu można wstukać bloga w odpowiedni sprzęt. Problem jednak w tym, że nie każdy sprzęt nadaje się na ekstremalne warunki. W przypadku tej wyprawy w ogóle byłam w kropce: normalny, duży laptop nie wchodził w rachubę, choćby z tego powodu, że był zbyt ciężki i zbyt duży, a przedzieranie się przez dżunglę wymagało zminimalizowania niesionego bagażu. Druga bardzo ważna sprawa to to, że nie miałabym laptopa jak naładować, bo moja bateria słoneczna na taki sprzęcior była jednak za słaba. No i podstawowy problem, czyli wilgoć i deszcze - posiadany przeze mnie laptop prawdopodobnie by się zbuntował i odmówił współpracy. Na szczęście Samsung wypuścił na rynek nowego tableta, już w jego nazwie wpisując że to sprzęt "dla aktywnych". Brzmiało dobrze!

 

Błoto, deszcz, a tabletowi to nie przeszkadza.Sama się dziwię że ten niepozorny z wyglądu tablet wyprawę przetrwał. Dobra, do górskiej rzeki w ramach testów ostatecznie go nie wrzuciłam, choć koledzy z Samsunga zapewniali, że nic mu nie będzie (według opisu producenta może być zanurzony przez pół godziny w wodzie o głębokości  do jednego metra), ale ileś razy zaliczył upadek w błoto, a noszenie go w przemakającym przy tamtejszych ulewach w przemakającym mimo wszystko plecaku, też się stało normą. Do tego dochodziły różnice temperatur - były dni, kiedy upał sięgał 40 stopni, i takie, to już w górach, gdzie temperatura oscylowało w okolicach zera (przy tej temperaturze właśnie zdarzyło się, że tablecik niechcący został na zewnątrz namiotu).

Niewątpliwie dobrze na tej wyprawie zrobiło mu, że ma specjalnie wzmocnioną osłonę, dzięki czemu jest odporny na uszkodzenia, w tym uderzenia i jak twierdzą jego reklamy - fakt że może spaść z wysokości 1,2 m i nic mu nie będzie. No cóż, zdarzyło się, że spadał kilkakrotnie, nie wiem czy z nie wyższego pułapu, raz nawet kończąc lot na solidnych kamieniach. Nic mu się nie stało...

A ja też mam tableta! :) Sprzęt w rękach rzeźby na Bali.Inne jego zalety, które na tej wyprawie na pewno miały znaczenie, to kurzoodporność (ja ze swojej strony dodam jeszcze: błotoodporność, bo po każdym kontakcie z błotem wystarczyło go tylko  przetrzeć - rękawem na ogół - i działał dalej). Ważna też była łatwość ładowania z baterii słonecznej albo z powerbanku - ładował się zadziwiająco szybko. Inna sprawa że akurat przy tym modelu jest możliwość wymieniania baterii, czyli można mieć zawsze jakąś rezerwową, naładowaną (co ogólnie przy tabletach nie jest normą, więc to w tym przypadku duży plus). Swoją drogą jego zachwalana w opisach producenta energooszczędność też nie jest wyssanym z palca atutem - ponoć może pracować nieprzerwanie 8-10 godzin. Ja korzystałam z niego w trybie rano  pół godziny pisania, wieczorem z godzinę, a w międzyczasie wykorzystywałam go do kręcenia filmików czy robienia zdjęć, ewentualnie do pokazywania różnym osobom przechowywanych na nim fotek (świetny sposób aby zaprzyjaźniać się z lokalsami!). Przy takim trybie pracy jedno ładowanie starczało na dobre kilka dni.

Zapewnienia o specjalnej technologii, dzięki której tablet czyta kody kreskowe, akurat na tej wyprawie nie miały dla mnie żadnego znaczenia, za to niewielkie  gabaryty i waga sprzętu, stanowiły bardzo istotną zaletę. A do tego co tu mówić - to bardzo elegancki gadżet, a co jeszcze ważne - zadbano o jego antypoślizgowe wykończenie, dzięki czemu lepiej leży w dłoniach, no i mniejsze ryzyko że w trudnych warunkach wyleci nam z rąk.      
                                                          
A tu robienie notatek przy tarasach ryżowych na Timorze Wschodnim.Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie miałam tableta. Ten był pierwszy. To czego się obawiałam, to to, czy będę umiała na nim pisać, bo jak dla mnie jego najważniejsza funkcja to narzędzie do pisania bloga. Na wszelki wypadek zabrałam dodatkową, podłączaną przy pomocy bluetoouth`a klawiaturę. Działało super. Z takim zestawem mogłam pisać i pisać... A jak nie pisać to słuchać, bo wgrałam sobie na niego zestaw ulubionej muzyki i audiobooki, które puszczałam sobie przed snem. A, i jeszcze jedna zaleta! Dzięki tabletowi wiedziałam jaki jest dzień :). Od któregoś dnia w dżungli kompletnie się w tych rachubach zaczęliśmy gubić, a tu proszę - jeden przycisk i wiadomo!  


Bardziej techniczne informacje o tablecie Galaxy Tab Active 8.0 - tutaj                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            

Parametry tableta:
- system operacyjny: Android
- pamięć RAM: 1,5 GB
- waga: zaledwie 393 g (i to ze wzmocnieniami)
- wyświetlacz: 8.0" (20,31 cm)
- gabaryty: długość - 21,31 cm x szerokość - 12,62 mm x grubość - 0,97 cm
- aparat fotograficzny: rozdzielczość 3,1 Mpix (ma autofocus)
- kamerka: 1,2 Mpx

free casino cash