Dwie ładowarki (mniejsza wisi na czekanie) i można się ładować.Nie wiem jak to dawniej obywaliśmy się w górach bez elektroniki? Teraz się nie da. Choćby taki aparat fotograficzny czy kamerka GoPro – większość z nas bez takich sprzętów w góry się nie rusza, bo dokumentacja – rzecz ważna. Albo taka MP3-ka czy MP4-ka dzięki której można posłuchać sobie audiobooka czy muzyczki, uprzyjemniając sobie w ten sposób czas spędzany w śpiworze, kiedy na zewnątrz namiotu szaleje śnieżna burza. O tabletach nie wspominam, bo te w góry też się zabiera, no i telefony komórkowe, które mają przecież tyle zastosowań, niekoniecznie tylko do dzwonienia. Wiadomo, większość rzeczy opartych na elektronice potrzebują ładowania, a na takim McKinleyu żadnych schronisk nie ma, zresztą w ogóle mamy zero szans na podłączenie się do jakiegoś normalnego prądu. I tu z ogromną pomocą przyszli mi moi nowi przesympatyczni znajomi – Łukasz i Ola z firmy Eco Gadget, ratując ładowarkami słonecznymi i powerbankami (pełną ofertę firmy można zobaczyć tutaj).


Mniejszą ładowarkę nosiłam przy plecaku, większa jeździła na sankach.W góry „poszły” ze mną dwa solary (ładowarki słoneczne) plus solidny powerbank o niebagatelnej pojemności 15600 Amperów (to już coś - starcza nawet do naładowania laptopa). Swoją drogą mniejsza z ładowarek sama w sobie mogła służyć jako kolejny bank energii, choć mniejszej, bo o pojemności 4000  Amperów. Wszystkie urządzenia były holenderskiej firmy Xtorm, której w Polsce przedstawicielem jest Eco Gadget, a piszę o tym, bo nie ukrywam – cały ten sprzęcior spisał się na medal. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, nawet niskie temperatury i nie zawsze dobra pogoda (właściwie częściej zła niż dobra – dużo chmur, śnieg) nie przeszkadzały temu, by mieć wszystko co trzeba, naładowane. Plusem było również to, że z jednego urządzenia równocześnie mogły się ładować nawet i dwa sprzęty, co było istotne, bo zwykle tworzyła się kolejka chętnych do ładowania. No i ważne w tym wszystkim było jeszcze to, że ładowarki/powerbanki nie zajmowały wcale dużo miejsca w bagażu i nie były wcale ciężkie, bo wiadomo – jak się coś samemu nosi, każdy gram ma znaczenie.

цена работы по укладке ламината