Gotowanie (często tylko wody) na McKinleyu zajmuje każdego dnia nawet kilka godzin!Na czym gotować? Na McKinleyu zrobił się wyraźny podział… Blog „wschodni” (Polacy, Rumuni, Rosjanie etc.) i co niektórzy Westmeni gotują na kartuszach z gazem, podczas gdy Amerykanie, Kanadyjczycy i wielu innych, nosi ze sobą metalowe pojemniki wypełnione jak to oni mówią: „white gas`em” (dosłownie: białym gazem) czyli inaczej mówiąc paliwem ciekłym (to chyba jakaś oczyszczona benzyna była?). Rodzaj paliwa narzuca z kolei typ używanej kuchenki.

 

Co do typu kuchenki każdy pewnie ma w tej materii swoje zdanie. Ja miałam ze sobą dwusystemowy model kuchenki firmy MSR (typ Gemini Extreme; na zdjęciu niżej) , który pasował i do kartuszy z gazem, i do ew. butelki z paliwem ciekłym. Osobiście jestem zwolenniczką gazu, bo łatwiej go nosić i rozpalać, no ale był moment kiedy możliwość wpięcia się do butelki z benzyną, ogromnie by się przydała. Było to w momencie kiedy schodząc już z góry skończył nam się gaz, a okazało się że wszyscy inni obecni w obozie, korzystają właśnie z paliwa ciekłego. Tylko że jak na złość moją kuchenkę zabrali wtedy koledzy schodzący wcześniej w dół (moja pierwsza ekipa) co sprawiło że w rezultacie nawet wody na herbatę nie mieliśmy już na czym ugotować.

Rzecz jasnaTę kuchenkę (Gemini Extrem MSR) można podłączyć i do gazu, i do paliwa ciekłego. trzeba brać pod uwagę, że jeśli gotujemy na zewnątrz namiotu (a tak ze względów bezpieczeństwa zwykle jest), ze względu na zimno i wiatr trzeba liczyć się z dużymi stratami wydzielanego przez płomień ciepła, przez co docenia się kuchenki mające patenty optymalizujące proces gotowania. Czyli warto zainteresować się kuchenkami typu Reactor MSRa czy Jetboil, gdzie osłonięty od wiatru palnik jest zintegrowany z naczyniem (jak wygląda Reactor - tutaj). Przyznam szczerze - ja odnosiłam się do tych modeli z dużym dystansem (nigdy ich nie używałam), poza tym - tanie nie są, ale obserwując szczęśliwców którzy je mieli, przekonałam się, że różnice w szybkości gotowania na zwykłym palniku i w takiej „maszynie” są jednak spore. Już nie chodzi nawet o wygodę, kiedy wypijemy czy zjemy coś ciepłego, ale przecież jest różnica, czy ekipa jest gotowa do wyjścia po godzinie czy po dwóch i ile musi wtachać ze sobą paliwa (wiadomo - im krócej gotujemy, tym wyjdzie go mniej, nie mówiąc o zysku w funduszach).

ps. Pamiętajmy że jeszcze trzeba mieć czym kuchenkę rozpalić. Moi koledzy byli fanami krzesiwka, ja wolę zapalniczki, ale te na wysokości bywają zawodne - dobrze jest mieć ich zapas.

купить костюм дракона