Na McKinleyu, najwyższej górze Ameryki Północnej, byłam w czerwcu 2014 r.

Skład ekipy trochę "ewoluował", z racji tego że moja pierwotna ekipa zdecydowała o wycofaniu się. Na szczęście dla mnie (bo McKinley nie jest górą polecaną do samodzielnego wspinania), zostałam przygarnięta przez trzech poznanych w samolocie zwariowanych rodaków, którzy okazali się najlepszym zespołem, z jakim kiedykolwiek się wspinałam. "Najlepszym" - znaczy zarówno najbardziej wesołym i po prostu fajnym, jak i kompetentnym górsko. Dzięki chłopaki! :)

Ostatecznie szczyt zdobyliśmy w składzie takim jak na zdjęciu poniżej:

 W komplecie - w bazie.

 A szczegółowo moi kompani to (na poniższym zdjęciu kolejno od lewej):

- Jacek Jaśniewski (dla Amerykanów: Jack)
- Piotrek Jaśniewski (Peter nr 1)
- Piotrek Śliwiński (czyli Peter nr 2)

Jacek   Piotrek I    Piotrek Śliwiński

 

 
Do obozu zwanego "14 000 stóp" (4300 m) wspinałam się w składzie zupełnie innym, to znaczy z moją pierwotnie domówioną ekipą. Jej skład to:
- Zbyszek Bąk - jako lider (i mój współspacz), zdobywca Everestu z 2010 roku
- Karolina Sawczyk - pozytywnie zakręcona Poznanianka
- Krzysiek Wieczorek - były górnik :) 
- Paweł Kucharski - były prezes Studenckiego Klubu Górskiego, co już z założenia jest marką potwierdzającą górskie doświadczenie
- Janusz Koniak - Polak mieszkający w Tajlandii
Poza tym byli też z nami (ale wycofali się w Obozie III, na Motorcycle Hill):
- Agnieszka Kiela-Pałys - zdobywczyni Everestu z 2008 roku
- Maciek Pałys - informatyk z górskimi ambicjami

Niestety, nie mamy żadnej wspólnej foty, na której jesteśmy wszyscy - jedyna grupówka (ale bez Janusza, Agnieszki i Maćka) to zrobiona jeszcze przed wyjściem w góry sesja przy alaskańskim piwie (mam nadzieję że nikt mi nie zarzuci propagowania picia alkoholu :) ).
Na zdjęciu od lewej: Zbyszek, Paweł, Krzychu, ja i Karolina.

 

Przy degustacji lokalnych specjałów :)

 

 

 

to start